Przyjemność, upodobania i związki

Czym jest przyjemność, skąd biorą się nasze upodobania i jakie to ma znaczenie dla naszych związków – mówi prof. Michał Lew-Starowicz.

Niedawno na półkach księgarskich pojawiła się książka Paula Blooma „Przyjemność”, w której autor przedstawia intrygujące zagadnienia związane z przyjemnością. Pisze zarówno o przyjemnościach szlachetnych, jak i o tych owianych złą sławą. Dość oczywiste jest, że przyjemność kojarzymy z seksem. Jak to się dzieje, że to, co jest przyjemnością dla jednej osoby, dla drugiej już nią nie jest?

– Paul Bloom trafnie zauważa, że to czy dana czynność albo posiadanie określonej rzeczy sprawia nam przyjemność, zależy od nadawanych im głębszych znaczeń, czy też tzw. esencji, która w przekonaniu danego człowieka jest w nich zawarta. Innymi słowy, czerpiemy przyjemność z tego, co odpowiada pozyskiwaniu lub zbliżaniu się do cenionych przez nas wartości. Miłośnik sztuki będzie doznawał przyjemności odwiedzając wystawę z dziełami jego ulubionych malarzy lub rzeźbiarzy, mając poczucie bliższego obcowania z tym co dla niego cenne niż gdyby np. oglądał reprodukcje lub zdjęcia wystawy w albumie albo na ekranie komputera. Może mieć nawet poczucie bliższego kontaktu z geniuszem jego twórcy. To tłumaczy również niebotyczne ceny oryginalnych dzieł sztuki w porównaniu z ich niemal identycznymi kopiami. Niektórzy przeżywają w podobny sposób ekstazę podczas słuchania muzyki i zbliżają mentalnie do ulubionych wykonawców. Będąc silnie związanym emocjonalnie z dzieckiem, największą przyjemność odczujemy kładąc się z nim na dywanie i bawiąc klockami albo rozśmieszając strojeniem śmiesznych min. Uczucie do partnera możemy realizować będąc blisko, słuchając i mówiąc do siebie, przytulając się i uprawiając seks, wpierając się wzajemnie. Dotykamy wtedy istoty tego, co dla nas ważne – bliskości emocjonalnej.

Różne temperamenty i upodobania mogą być problemem w związku. Czy dobierając się w pary, patrzymy na przyjemność w ten sam sposób?

Dobierając się w pary zwykle nie znamy jeszcze w pełni drugiej osoby. W przypadku zakochania działa koktajl chemiczny w mózgu, którym jesteśmy upojeni, a motywacja powoduje, że znacznie chętniej pójdziemy razem na koncert muzyki smyczkowej, za którą zbytnio nie przepadamy. To rodzaj ewolucyjnie wspieranego oszustwa. Nawet jeżeli partner sygnalizuje nam, że nie za bardzo podziela fascynację tym czy tamtym, to i tak wiążemy się z obrazem tworzonym w naszej głowie, racjonalizujemy, myślimy, że z czasem przekona się do tego, co dla nas ważne itd. Różnice temperamentu np. w seksie, na początku też często nie są widoczne. Wzmożenie potrzeb seksualnych w fazie zauroczenia jest normą – znowu ewolucja! Rozmaite różnice często pokazują się z czasem, albo my zaczynamy je w wyraźniej dostrzegać zdejmując różowe okulary. Jeżeli różnice są istotne, wtedy zaczynają się kłopoty.

Czy nasze własne upodobania związane z  przyjemnościami są stałe, czy też możemy na nie wpływać? I czy rzeczy, które sprawiają nam przyjemność, zmieniają się w ciągu trwania naszego życia?

Życie jest procesem ciągłej zmiany i adaptacji do zachodzących zmian. Dotyczy to także przyjemności. Od okresu dzieciństwa i dorastania do wczesnej, i późnej dorosłości, modyfikujemy upodobania kulinarne, muzyczne, hobby itp. Wynika to ze zmieniającej się wrażliwości naszych zmysłów, wydolności organizmu, nabywanych doświadczeń i umiejętności, a także zmian światopoglądu i wyznawanych wartości

Kiedy indywidualne upodobania seksualne nazwiemy już dewiacją?

Dewiacjami nazywane są potocznie nietypowe preferencje seksualne dotyczące zarówno obiektu pożądania, jak i samych bodźców lub zachowań erotycznych. W przypadku niektórych upodobań granica normy bywa trudna do wytyczenia i zależy w znacznej mierze od uwarunkowań społeczno-kulturowych. Partnerzy także wyznaczają normy dla własnej relacji. To, co w jednym związku uchodzi za normę, dla innych osób może być nie do przyjęcia, np. zabawy w dominację i uległość, wymiana partnerów, czy rozmaite techniki seksualne. W ujęciu medycznym, o zaburzeniu mówi się wtedy, gdy odczuwane potrzeby seksualne lub ich realizacja stają się źródłem cierpienia, złego funkcjonowania, zagrażają życiu lub stają się źródłem krzywdy innych osób.

Jak wytłumaczyć przyjemność z odczuwania bólu?

Na pierwszy rzut oka wydaje się to bezsensowne – ból jest pierwotnie wykorzystywany jako sygnał uruchamiający reakcję unikania tego, co może być dla nas zagrażające. W ten sposób chronimy się przed zranieniem, poparzeniem czy odmrożeniem. Niektórzy poszukują bólu jako rodzaju stymulacji, gdy zaburzone jest przeżywanie mniej intensywnych bodźców, trudno jest wyzwolić emocje, lub są one silnie tłumione. Taka osoba mówi, że szuka bólu, żeby „wreszcie coś poczuć”. Przyjemne może być też doświadczanie ulgi po ustąpieniu bodźca bólowego. Ból powoduje także uwolnienie endogennych opioidów w mózgu, co może dawać przejściowe uczucie przyjemności. Ból może być także elementem sadomasochistycznej gry między partnerami, są nawet organizowane warsztaty, na których ludzie uczą się kontrolowanego zadawania bólu. W skrajnych przypadkach, niektórzy tak eskalują doznania bólowe, że może dochodzić do poważnych urazów…

Kiedy i jak należy sygnalizować partnerowi w związku, że coś nam się nie podoba?

Najlepiej od razu i wprost. Brak takiego sygnału może zachęcać partnera do eskalowania nieakceptowanych przez nas zachowań, rodzić poczucie nadużycia, powodować niechęć do drugiej osoby.

Paul Bloom w swojej książce przedstawia koncepcję przyjemności, którą tłumaczy poprzez esencjonalizm. Czy seksuologia przygotowała definicję przyjemności?

Nie ma definicji przyjemności zarezerwowanej dla seksuologii. Odczuwanie przyjemności, niezależnie od źródła jej pochodzenia, związane jest z aktywacją określonych ośrodków w mózgu, które nazywamy „układem nagrody” oraz subiektywną percepcją odczuwania przyjemności. Doświadczanie pożądania i podniecenia seksualnego przeżywane są zwykle jako bardzo przyjemne, a kulminacją tych doznań jest orgazm. Przyjemne może być doświadczenie szczególnego zbliżenia z ukochaną osobą albo potwierdzenie swojej atrakcyjności w oczach partnera.

W książce „Przyjemność” Paul Bloom czerpie z historii kanibalistycznych występów. Na samą myśl o jedzeniu ludzkiego mięsa nas mdli, a jednak innym może to sprawiać przyjemność. Gdzie jest granica między dewiacją a zdrową realizacją pragnień?

To jest akurat dobry przykład obrazujący znaczenie esencji tego, co staje się źródłem przyjemności. W nielicznych kulturach jedzenie ludzkiego mięsa, np. zmarłego przodka, traktowane było jako szczególny rodzaj połączenia się z tą osobą, przyjęcia jej części do siebie, a zjedzenie wroga oznaczało przejęcie jego mocy. W społeczeństwach pozbawionych takich wierzeń pomysł zjedzenia drugiego człowieka wydaje się niedorzeczny i budzi odrazę, zatem zdecydowanie wykracza poza normę. Jak Pani widzi, granice normy są kwestią dość umowną.

Czy kultura często nas hamuje przed realizacją upodobań?

Kultura nieco temperuje nasze popędy tak, żeby nie zakłócały one funkcjonowania w grupie. I tak, nie należy siłą zabierać komuś pożądanego przez nas przedmiotu, tylko uczciwie zarobić pieniądze i kupić go w sklepie. Popęd seksualny należy stłumić do czasu uzyskania przyzwolenia ze strony partnera. Bardziej konserwatywne społeczeństwa na rozmaite sposoby ograniczają swobodę obyczajową, te bardziej liberalne granice stawiają przede wszystkim tam, gdzie narażone może być bezpieczeństwo lub wolność drugiej osoby.

 

Prof. nadzw. dr hab. n. med. Michał Lew-Starowicz psychiatra, seksuolog, psychoterapeuta, pierwszy w Polsce specjalista medycyny seksualnej (FECSM) afiliowany przez European Union of Medical Specialists. W praktyce klinicznej zajmuje się problemami zdrowia psychicznego i seksualnego kierując się zasadą holistycznego podejścia do terapii. Prowadzi psychoterapię indywidualną i partnerską (małżeńską). Prowadzi opiekę medyczną nad osobami w trakcie korekty płci. Pacjentów konsultuje w Centrum Terapii Lew-Starowicz, gdzie współpracuje ze specjalistami takich dziedzin jak urologia, ginekologia, endokrynologia czy fizjoterapia oraz z psychoterapeutami.

Podoba Ci się? Skomentuj i udostępnij: