Dubaj – czy jestem w raju?

Dubaj stał się ostatnio hitem podróżniczym. Czy słusznie?

Dlaczego Dubaj hipnotyzuje od pierwszego wrażenia…?

Dubaj
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

Masz taki sen: jesteś na pustyni.

Piach, dużo piachu wokół, bezkres. Żar z nieba i pod stopami. Marzysz o kropli wody, centymetrze cienia…

Zaczynasz coś dostrzegać. Spod tego piasku wyłaniają się jakieś postacie, nie, to kontury jakiejś budowli.

Fatamorgana?

Oj niedobrze – myślisz i patrzysz dalej. Kształt budowli dosyć smukły, coś ci przypomina, ach tak… tak przecież wyglądają wieżowce! Już się cieszysz, że jakaś cywilizacja blisko, ale znowu zaczynasz wątpić, że to niemożliwe, masz przewidzenia, skąd na pustyni wieżowiec?

Patrzysz dalej: jest i drugi, taaak, coraz wyraźniej go dostrzegasz. Już nie myślisz w tym momencie o pragnieniu, nie roisz o chłodzie. Patrzysz jak osłupiały, zahipnotyzowany na kolejny i jeszcze kolejny wyrastający drapacz chmur. Jest ich mrowie, widzisz ostrzej, dostrzegasz błyszczące tafle, zaczynasz liczyć: pierwsze, drugie, trzecie… przy dwunastym piętrze zatrzymujesz się i zaczynasz jeszcze raz – pierwsze, drugie… czternaste i… dalej już wiesz, że to nie ma sensu. Z każdym piętrem budynek wydłuża się w nieskończoność. I błyszczy, dużo blasku.

Dostrzegasz ruch, jakieś ptaki? Są mniejsze i większe. Och, jak pięknie lecą! I jest ich dużo. Nie! To przecież samoloty, co chwilę startują i lądują.

Oczy szeroko otwarte rejestrują coraz więcej szczegółów: niespotykany luksus, przepych, bajka… Teraz otwierasz usta z wrażenia, bo wokół uśmiechnięte twarze podsuwają ci patery pełne soczystych, cudownych owoców…

Czy jestem w raju?

Budzisz się.

Nie, to nie sen:

Welcome to Dubai!

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Jak się tam dostać?

Możesz polecieć z biurem podróży. Masz zapewniony przelot, hotel itd. Z tym, że trzeba wiedzieć, iż sezon na wycieczki do Dubaju zaczyna się przeważnie od października i trwa do końca maja. Wtedy dla Europejczyka jest łagodna do zniesienia temperatura powietrza, czyli 25 – 31 stopni Celsjusza. Wtedy również jest najdrożej.

A co zrobić jak się chce samemu zobaczyć Dubaj w tych “gorszych” i zarazem najtańszych miesiącach, bez marudzącej, ciągnącej się grupy, mieszkać w luksusowym hotelu w świetnej lokalizacji za niesamowicie niską cenę?

Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce.

Po pierwsze: uświadomić sobie, że np. w miesiącach lipiec, sierpień czeka Cię temperatura w granicach 40-50 stopni Celsjusza. Raczej nie ma mowy o deszczu o tej porze roku. Po drugie: nie ma opiekuna grupy, do którego możesz się zwrócić ze wszystkim. Liczysz tylko na siebie, musisz zdawać sobie sprawę z całkiem odmiennej kultury i być przygotowanym na respektowanie jej. Przed wyjazdem musisz poznać najważniejsze kwestie dotyczące obyczajów, zachowania, ubioru, zwłaszcza jeśli jesteś kobietą. Po trzecie: nie porozumiesz się w języku polskim, więc możesz liczyć tylko na swoją znajomość języków obcych.

Jeśli to wszystko Cię nie zrazi i nadal masz wolę tam jechać – brawo!

A co, jeśli chcesz jechać, ale przerażają cię upały?

Jak chcesz tylko leżeć na plaży, to leć lepiej w zimie. Jeśli chcesz w lecie zobaczyć Dubaj, to zaplanuj tylko kilka dni. Da się przeżyć. Musisz wiedzieć, że w Dubaju wszędzie masz klimatyzację. Wszędzie. Metro jest naziemne, więc jadąc nim po prostu zwiedzasz. Przystanki autobusowe też są klimatyzowane, nawet na plaży hotelu – żaglowca Burj Al Arab piasek jest klimatyzowany, abyś nie poparzył sobie stóp. Raj? Owszem.

I tak uzbrojony w wewnętrzną moc ze szczyptą determinacji i olbrzymim zapasem optymizmu możesz przystąpić do rezerwacji biletów lotniczych, które do tanich nie należą. Oczywiście zapobiegliwie rezerwujesz bilety stosunkowo wcześniej. I pamiętasz o wykupieniu ubezpieczenia.

Wizę otrzymujesz na lotnisku, w dniu przylotu. Jest bezpłatna, na 30 dni. Dostajesz pieczątkę w paszporcie i już.

Co ze sobą zabrać?

Na pewno letnie ciuchy, najlepiej takie sportowe szybko schnące t-shirty. W miejscach masowo odwiedzanych przez turystów można zwyczajnie, po europejsku. Na indywidualne zwiedzanie różnych zakamarków, a szczególnie meczetu zaleca się bluzki z długim rękawem, bez dekoltów, żadne cętki i motywy zwierzęce, spodnie za kolana, najlepiej do kostki, nakrycie głowy. Oczywiście przewiewne z naturalnych materiałów buty, a także jakąś bluzę do klimatyzowanych pomieszczeń np. samolotu albo galerii handlowych (ostro mrożą). Na spacery w ciągu dnia obowiązkowo coś na głowę.

Poza tym bezwarunkowo okulary z bardzo dobrym filtrem, czyli nie takie kupowane na bazarku, a w salonie optycznym. Słońce dubajskie może uszkodzić wzrok. No i oczywiście krem ochronny 50 – tka, jeśli masz zamiar korzystać ze słoneczka.

Nie zapomnij wziąć dirhamy (AED) – walutę Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Uwaga, nie zawsze jest dostępna we wszystkich kantorach. A zakupy kuszące, oj kuszące…

 W chmurach
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

Jesteś w powietrzu około 5 godzin, w drugą 6, a to i tak nie najdłuższy lot, są takie non stop kilkunastogodzinne, więc ten wydaje się dość krótki. Na pokładzie jest komfortowo, obsługa znakomita, wielokulturowa, strasznie uprzejma. Opuszczając Europę podziwiasz widoki za oknem lub śledzisz lot, delektując się właśnie zaserwowanym (w cenie biletu) całkiem smacznym posiłkiem.

Dubaj/planetainspiracji.pl
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

A magiczne miejsce coraz bliżej…

Stopa staje na lądzie

Można wykrzyknąć “Gdzie ja jestem??” To niesamowite… Lotnisko wygląda jak pałac!

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

Kontrola graniczna zajmuje kilka sekund (w tym czasie zdążą Ci zrobić skan siatkówki oka).

Transfer, czyli pierwsze zwiedzanie

Pierwsze wrażenie, a właściwie odczucie po wyjściu z lotniska – to uderzenie gorącego powietrza. Do przeżycia. Już czeka asystent  i kierowca (transfer do hotelu Sofitel Dubai Jumeirah Beach), samochód luksusowy, dają po butelce zimnej wody mineralnej, wilgotne ręczniki, żeby się odświeżyć, troszczą się jakby gościli prezydenta wraz ze świtą, nie chcą żadnych napiwków. Po drodze asystent pokazuje, co gdzie jest. Niezmiernie życzliwy i sympatyczny człowiek. I jak się okaże później – to cecha miejscowych.

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Tego nie można pominąć

Można zacząć zwiedzanie od słynnej Palmy. Palma Jumeirah to największa na świecie sztuczna wyspa. Ma kształt palmy daktylowej – jednego z symboli Zjednoczonych Emiratów Arabskich, (najpiękniej oglądać ją z lotu ptaka, widać ją nawet z kosmosu). Na wyspę dostaniesz się taką kolejką jednotorową:

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

Luksusowy Hotel Atlantis:

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

Pora na kolejny symbol Dubaju: Burj Al Arab – jeden z najdroższych hoteli świata:

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

I  oczywiście obowiązkowo trzeba zobaczyć najwyższy wieżowiec świata!

Oto Burj Khalifa – 828 m, 163 piętra:

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

Rewelacyjny pokaz fontann:

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Co jeszcze zdumiewa Polaków?

To, co od razu przychodzi na myśl to słowo “niesamowite”. Właściwie to określenie może dotyczyć wszystkiego w Dubaju. Dubaj jest niesamowity.

Czystość 

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

Nigdzie nie zobaczysz graffiti albo innej dewastacji. Wszystko lśni. Można, jak to się mówi, jeść z podłogi.

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

Śmiecie walające się po ulicy? Zapomnij. Zastanawiające… bo ciągle tylko porównujesz do swojego podwórka i nie wiesz, czy to wynika z ich kultury, wychowania, czy dlatego, że ciągle sprzątają, bo widzisz wszędzie ludzi jak czyszczą, pucują, myją chodniki itd.

Publiczne toalety – czyściej już nie można. A może można? Bo ciągle sprzątają, wycierają. Tak non stop. Nie dość, że luksusowe (porównanie z naszymi) to jeszcze za darmo!

Bezpieczeństwo

Możesz zostawić portfel na ulicy i nikt go nie ruszy. No chyba, że sprzątający, by Cię odnaleźć i Ci go oddać.  Kto ma Cię napaść? Prawo jest surowe.

Czasami można usłyszeć o porzucanych luksusowych samochodach i… teraz już wszystko jasne…

Spacer o godzinie pierwszej – cisza, spokój. Nie spotykasz pijanych, głośnych awanturników. Ani żebraków w ciągu dnia w porównaniu z deptakiem w naszym kurorcie nadmorskim. Raj? Owszem.

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Zakupy

Spokojnie zakupy zrobisz sobie w Carrefourze. Jest. Są tu olbrzymie galerie handlowe, chociaż słowo galeria nie wiem czy w ogóle pasuje. Jak tu nazwać Dubai Mall centrum handlowym, jak jego pow. to 1 124 000 metrów kwadratowych. Znajduje się tam wielkie akwarium, lodowisko, targ złota, wodospad, samych sklepów jest ponad 1200, restauracji i kawiarni 160.

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

Do Dubai Mall prowadzi taki fajny ruchomy tunel:

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

Ceny

Są podobne do naszych, może odrobinę niektóre wyższe.

Perfumy – oryginalne i zniewalające u nas takich w drogerii nie dostaniemy i wcale nie kosztują majątek.

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

 Alkohol 

Nie kupisz nawet piwa. Alkohol jest dostępny tylko w specjalnych sklepach, trzeba mieć licencję, od 21 roku życia. Jedynie turyści mogą dostać alkohol w restauracjach i barach, bo przecież muzułmanin nie może spożywać trunków, tak jak i narkotyków.

Złoto 

Dubaj nazywany miastem złota. Jest go tu dużo. Można się w nie zaopatrzyć chociażby w takim automacie złota:

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

Souk Madinat, czyli coś w stylu arabskiego bazaru:

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Nie ma rzeczy niemożliwych

Nie da się? Nie w Dubaju, tutaj wszystko da się zrobić. Stok narciarski? Proszę bardzo – jest stok. W galerii Mall of the Emirates. Przykładowo: na dworze temperatura + 50 stopni Celsjusza, a na stoku śnieg, ok.- 2 stopnie Celsjusza i 5 tras zjazdowych. Są też pingwiny w Śnieżnym Parku. Można? Można.

Ktoś marzy o lodowisku? Proszę bardzo, jest i lodowisko w Dubai Mall:

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

Absurdalnie? Nie w Dubaju. Bajecznie? Owszem.

Komunikacja

4 pasy w jedną stronę:

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

…i 8 pasów też w jedną stronę:

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

Nie ma problemu z komunikacją. Jest klimatyzowane, bezzałogowe metro:

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

Możesz jechać zwykłą klasą lub Gold Class. Za Gold Class jest usytuowany wagon tylko dla kobiet i dzieci, z tym, że kobiety mogą przebywać zarówno w wagonie dla kobiet, jak i wagonie ogólnym, a mężczyźni w wagonie dla kobiet nie mogą jechać. W metrze nie można jeść i pić, jest tam bardzo czyściutko.

Taksówki są bardzo popularne i nie są drogie. Te przy lotnisku są droższe. Kobiety mogą zamawiać taksówki tylko dla kobiet, które są prowadzone przez kobiety  – mają różowe dachy. Komfort? Owszem.

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Nie tylko beton i piach

Jeśli myślisz, że Dubaj to wielka pustynia z drapaczami chmur i jedyny kontakt z przyrodą masz na plaży, to jesteś w wielkim błędzie. Są miejsca tak urokliwe, że z przyjemnością tam zaglądasz.

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

Rośliny tutaj otoczone są szczególną opieką i zabawnie rosną pod centymetr.

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Z innej strony patrząc…

Jeśli znudzi Ci się zwiedzanie z perspektywy lądu, to możesz sobie popływać.

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

Dubai Marina:

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Refleksja

Dubaj – luksusowe miasto zbudowane na pustyni. Dubaj to inny świat. Bajeczny, niewyobrażalny, nieziemski. Raj. Tak się tu możesz poczuć. I choć dla jednych będzie zbiorem kiczu i przepychu, dla innych fascynacją, to i tak nie da się ukryć, że przyciąga jak magnes.

Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek
Archiwum prywatne/Beata Bruks-Golianek

https://www.beatabruksgolianek.pl/

Zobacz inne artykuły autora

Podoba Ci się? Dodaj komentarz i udostępnij: