Jak w dobie nowych technologii rozwijać komunikację dziecka?

Nowe technologie mogą niekorzystnie wpływać  na rozwój mowy dziecka.

Nowe technologie mogą niekorzystnie wpływać na rozwój mowy dziecka, chociaż tak naprawdę zależy to od rodziców i otoczenia, w którym wychowuje się dziecko.

dziecka

Zacznijmy od zasadniczej kwestii: dziecko uczy się mowy od otoczenia, środowiska w którym się wychowuje.  To oznacza, że jeżeli dziecko przychodzi na świat  i nie słyszy mowy ludzkiej, to nie będzie mówić. I jak wiemy, nabywanie umiejętności komunikacyjnych dziecka odbywa się stopniowo.  Na pierwsze słowo rodzice muszą poczekać najczęściej około 12 miesięcy, a na pierwsze zdanie prawie drugie tyle.

Czy z nauką słów należy więc czekać aż do momentu 1 urodzin?

W żadnym razie! U dziecka najpierw rozwija się słownik bierny. To znaczy, że maluch chłonie wszystko z otoczenia. Rodzice mówią do dziecka, a ono słucha i uczy się. Chociaż dziecko jeszcze nie potrafi powtarzać, to rozumie coraz więcej słów. Dużo rodziców popełnia ten błąd i nie mówi do dziecka, albo robi to bardzo oszczędnie, wychodząc z założenia, że dziecko i tak nic nie rozumie, bo przecież jeszcze nie mówi.  Rada: mówcie do dziecka jak najwięcej od momentu przyjścia jego na świat, a właściwie już od samego poczęcia, gdyż jak pokazują badania, płód zdecydowanie reaguje na dźwięki, w tym dźwięki mowy.

Jak rozmawiać z dzieckiem, które jeszcze nie mówi?

Opowiadać o wszystkim, co się dzieje wokół niego. Pokazywać i nazywać. Nie przejmować się tym, że przypomina to na początku „mówienie, jak do ściany”. Tak ma być, Ty mówisz, a dziecko przyswaja. Będziesz się dziwić, że dziecko na pytanie „Gdzie jest kot?”  pokaże prawidłowo obrazek albo zabawkę, mimo, że samodzielnie jeszcze nie nazwie. Trzeba przyjąć rolę takiego narratora: zobacz, tam za oknem jest piesek… teraz pójdziemy do kuchni i mama zrobi jedzenie… to jest lodówka, zajrzyjmy do środka… itd.

Bombardować wręcz dziecko mową, przy tym pamiętając, żeby używać prostych słów i zdań. Tutaj uczulenie przed posługiwaniem się wyłącznie „mową dziecka” i zdrobnieniami. Jeżeli dziecko na samochód mówi „brum, brum”, to nie należy poprawiać dziecko „nie, to nie jest brum, brum, tylko samochód”. Słowo „samochód” jest zbyt trudne dla malucha do wypowiedzenia. To nie znaczy, żeby go nie używać. Jeżeli dziecko widząc samochód mówi „brum, brum”, należy potwierdzić „tak, to jest samochód – brum, brum”,  wtedy słowo „samochód” i „brum, brum” będzie prawidłowo kojarzyć znaczeniowo.

Jeżeli Twój brzdąc jest na etapie „pjosie” (proszę), to nie zwracaj się do niego w ten sam sposób, gdyż będziesz utwierdzać go w przekonaniu, że właśnie w ten sposób należy wymawiać to słowo. Poza tym nie mów zdrobniale na wszystko, co nie jest miniaturowe (samolocik, drzewko, słoneczko, wagonik…).

Nie wyręczaj się telewizorem kosztem bezpośredniego kontaktu. W trakcie oglądania bajki możesz komentować to, co widzicie na ekranie.  Zasypywanie dziecka coraz to nowymi zabawkami nie może zastępować rozmowy czy wspólnej zabawy podczas, której Twoja pociecha uczy się dialogu. Jeśli nie rozmawiasz z dzieckiem, to nie dziw się, że w kontaktach z rodziną, czy znajomymi twoje dziecko jest mrukiem, nie rozmawia, nie odpowiada na pytania itd., gdyż nie nauczyło się tego w domu.

W czasach, gdy komunikatory nie były jeszcze dostępne, albo tak popularne jak dzisiaj, ludzie więcej czasu spędzali rozmawiając telefonicznie bądź podczas spotkań. Postęp technologiczny przyniósł nowe rozwiązania, które bardzo skróciły i ułatwiły kontakt z drugim człowiekiem. Jest to niewątpliwy plus w dzisiejszych zabieganych czasach. Jest też druga strona medalu. Mniej używamy języka mówionego, bo wyręczamy się stukaniem palcami w klawiaturę, a to bezpośrednio wpływa na rozwój mowy naszego dziecka. Kiedy dzwoni ciocia Krysia do mamy, to dziecko słyszy, co mama mówi i tym samym rozwija słownik bierny. Jeśli ciocia Krysia komunikuje się z mamą dziecka przez Messenger lub pisze sms-y, dziecko nie słyszy mowy, nie ma czego przyswajać, to jest niemy świat dla niego. A dziecko uczy się przez naśladownictwo i widzi, że na dźwięk dzwonka mama łapie za telefon i stuka palcami, dziecko nie wie o co chodzi, bo nagle mama zajmuje się czymś, co jest dla niego jeszcze niepojęte. Podkreślmy: nie chodzi o to, żeby powrócić do epoki kamienia łupanego, tylko o to, żeby dostarczać dziecku bodźców, które są dla niego najlepsze do rozwoju mowy.

dziecka

Używanie komunikatorów nie wyklucza odseparowania dziecka od języka mówionego. I tak, na dźwięk dzwonka od wspomnianej wcześniej cioci Krysi mama może zareagować w ten sposób: O, dzwoni ciocia Krysia… ciocia coś pisze … ciocia pyta, czy może nas odwiedzić… napiszę cioci, żeby przyjechała koniecznie na twoje urodziny… ciociu, przyjedź na urodziny… ciocia napisała, żebym cię ucałowała… itd.

Trzeba mieć to na uwadze, że dziecko, które nie słyszy języka mówionego nie będzie mówiło, jeśli słyszy mowę sporadycznie, to rozwój jego mowy będzie opóźniony.

Podsumowując: ucz dziecko świadomie i odpowiedzialnie słów i  rozwijaj u niego podstawową formę komunikacji bezpośredniej.


Beata Bruks-Golianek

Beata Bruks – Golianek

Podoba Ci się? Dodaj komentarz i udostępnij: